By pokochać Maryję, trzeba Ją… poznać!

„Ci, co Cię znają jedynie z opowiadań, najchętniej szukają Ci miejsce pośród patriarchów ciosanych z kamienia, pośród męczenników, aniołów.
Wiesz, jakby się zdziwili, gdyby Cię z Synem spotkali na plaży?
Gdyby Cię zobaczyli, nie taką, jak na wielu obrazach z dłońmi złożonymi,
z różańcem, w koronie, ale tak najzwyczajniej – jak po plaży biegniesz roześmiana, wiatr dłońmi chwytasz, twarz wystawiasz ku słońcu.
Gdyby Cię tak zobaczyli. Gdyby Cię taką mogli zobaczyć.
Mamo, nie wiem kiedy wychodzisz na plażę i kiedy wracasz, z kim, jak? Nie wiem. Ale Twoja twarz – opalona. I ramiona. I dłonie.
Opaliło Cię słońce – Twój Syn, kiedy Twojej twarzy uczył się na pamięć.
Gdy przytulał się mocno, mocno, by posłuchać jak bije dla Niego
Twoje serce.
O Ty, mała Ewangelio Piękna!”
(o. Kazimierz Lubowicki, oblat, prof. teologii)

„Zanim Jezus nauczył się chodzić, zanim powiedział pierwsze słowo, zanim uczynił pierwszy cud, mógł już udać się do drugiego człowieka w Niej – w Maryi. Ona umożliwiła Mu dotarcie do człowieka, zanim On urodził się jako człowiek. Ona stała się pierwszym apostołem. Tak zostało na zawsze. Również i dziś Maryja przybliża Jezusa najszybciej. Św. Łukasz mówi, że Jej droga odbywała się w pośpiechu. Możemy to tak rozumieć, że Jej droga przybliżania nam Jezusa jest szybsza niż zwykła droga dochodzenia do Niego.” (o.A.Pelanowski)

Reklamy