„TAJEMNICA MARYI”

„Tajemnica Maryi” jest streszczeniem „Traktatu o Prawdziwym Nabożeństwie do Najświętszej Maryi Panny”.

„TAJEMNICA MARYI” (1-3)

TM 1

„Duszo wybrana, oto tajemnica, o której pouczył mnie Najwyższy, a której nie mogłem znaleźć w żadnej książce dawnej czy nowej. Powierzam ją [tobie] przez Ducha Świętego pod warunkiem:

  1. Że powierzysz ją tylko tym, którzy zasługują na to przez swoje modlitwy, jałmużny, umartwienia, prześladowania oraz gorące pragnienie zbawienia dusz i oderwanie się;
  2. Że posłużysz się nią, by stać się świętą i boską; bo ta tajemnica wzrasta jedynie o tyle, o ile dusza robi z niej użytek. Strzeż się więc, by nie pozostawać z założonymi rękami, bezczynnie; bo moja tajemnica stałaby się dla ciebie trucizną i przyczyniła się do twego potępienia;
  3. Że będziesz dziękować Bogu przez wszystkie dni swojego życia za łaskę, jaką ci wyświadczył powierzając tajemnicę, której poznania nie jesteś godna.

W miarę jak będziesz się nią posługiwać w codziennych czynnościach swojego życia, poznasz jej cenę i niezwykłość, które najpierw znasz jedynie niedoskonale z powodu wielości i ciężaru własnych grzechów i ukrytych przywiązań do samej siebie.”

TM 2

„Nim pójdziesz dalej w naglącym i naturalnym pragnieniu poznania prawdy, odmów pobożnie, na kolanach, Ave, maris Stella i Veni Creator, by prosić Boga o łaskę zrozumienia i zakosztowania tej boskiej tajemnicy […].

Ponieważ mam niewiele czasu na pisanie, a ty masz go niewiele na czytanie, powiem wszystko w skrócie.”

Nie można znaleźć tej tajemnicy w żadnej książce, dawnej czy nowej.

Montfort przeczytał dzieła wszystkich pisarzy religijnych swoich czasów. Robił notatki. Nigdzie jednak nie znalazł tajemnicy, o której chce nam powiedzieć.

Powierzam Ci ją przez Ducha Świętego.

Zauważmy, że ta tajemnica nie jest tajemnicą przekazaną przez Maryję, ale tajemnicą, którą odsłania Montfortowi sam Bóg.

1 Kor, 2,11: „Podobnie i tego, co Boskie, nie zna nikt, tylko Duch Boży.”

Trzeba więc zacząć słuchać Boga.

Tylko Duch Święty wie jak wielkie jest dziewicze macierzyństwo Maryi wobec nas.

Powierz ją tylko tym, którzy na to zasługują.

„Nie rzucajcie swych pereł przed świnie” mówi Jezus (Mt 7,6).

Przyjmijmy tę tajemnicę z wiarą i głośmy ją z ostrożnością. (TPN 49)

Posłużysz się tą tajemnicą, by stać się świętym i Bożym.

To znaczy realizujcie wasze powołanie dzieci Bożych. „Żyje we mnie Chrystus” (Ga 2,20).

Wzrasta tylko w miarę, jak dusza czyni z niej użytek.

Tajemnica ta stanie się trucizną, jeśli pozostaniemy bezczynni i nie będziemy pracować. Będzie to nasze potępienie.

Montfort prosi nas, byśmy dziękowali Bogu przez wszystkie dni naszego życia za łaskę, jakiej nam udzielił, dając nam poznać tajemnicę, której znać nie jesteśmy godni.

W miarę jak będziesz się nią posługiwał […], rozpoznawać będziesz jej cenę i niezwykłość.

Zanim postawimy następny krok, pomódlmy się, mówi Montfort, pobożnie klęcząc. „Witaj Gwiazdo Morza” i „Przybądź Duchu Święty” – jest to sposób przygotowania się do przyjęcia tajemnicy.

Łaska Boża jest bezwzględnie konieczna (3-5)

„Zdobycie świętości Bożej jest twoim pewnym powołaniem; i do tego właśnie powinny zmierzać wszystkie twoje myśli, słowa i uczynki, twoje cierpienia i wszystkie poruszenia twojego życia […].”

W oczach Boga jesteśmy cenni. Bóg zapłacił wysoką cenę za nasze odkupienie (śmierć na krzyżu).

„Bądźcie więc świętymi, bo Ja jestem święty!” (Kpł 11,45).

„Bo Ty sam jesteś Święty” (Ap 15,4).

„Bądźcie więc wy doskonali, jak doskonały jest Ojciec wasz niebieski.” (Mt 5,48).

Będąc kaznodzieją pracującym ze zwykłymi ludźmi, Montfort zwraca się do tłumów i przemawia prostym językiem.

Z taką powszechnością mamy też do czynienia w przypadku Soboru Watykańskiego II: „Powszechne powołanie do świętości w Kościele” (Sobór Watykański II, Lumen Gentium 5).

Duch Święty kształtuje nas, by uczynić z nas prawdziwe „dzieci Boże” (J 3,2).

Bóg nie tylko nas stworzył, ale tworzy nas bez przerwy, w każdej chwili. Istniejemy dzięki jego Miłosierdziu, ale po co? Po to, byśmy mogli się z nim połączyć.

To, co czyni Bóg, jest godne podziwu:

– proch zamienia w światło;

– brud w czystość;

– grzech w świętość;

– stworzenie w Stwórcę;

– człowieka w Boga.

Co więc należy uczynić, by dojść do Boga?

Sposoby są proste:

– pokorność serca (Mt 11,29);

– nieustanna modlitwa (Łk 18,1);

– całkowite umartwienie (Mk 8,35);

– zdanie się na boską Opatrzność (J 6,20);

– podporządkowanie się woli Bożej (Mt 6,10).

A Montfort dodaje:

Łaska i pomoc Boża są bezwzględnie konieczne.

A tę łaskę Bożą, większą lub mniejszą otrzymują wszyscy (por. Rz 12,6). Święta Teresa od Dzieciątka Jezus mówi o „dużej szklance” i „malutkim naparstku”. Jedno i drugie jest napełnione. Tak samo słońce, świeci na wszystkie kwiaty, ale nie wszystkie kwiaty są takie same. Montfort nie mówił nam jeszcze o Maryi, ale właśnie do tego zmierza.

Aby znaleźć łaskę Boga, trzeba znaleźć Maryję (6-22)

Montfort mówi to, co jest najważniejsze używając prostych sformułowań. Zmierza bezpośrednio do sedna. Wyznaczywszy cel (otrzymać łaskę Boga), określa sposoby, jakimi należy się posłużyć. Oto synteza 10 powodów, które wymienia i które potwierdzają, że by znaleźć łaskę Boga, należy znaleźć Maryję:

1)     Montfort opierał się na Piśmie Świętym. Czytał i analizował również Stary Testament, a także to, co mówili święci Starego Testamentu.

2)     Montfort stwierdził, że Maryja ma do wypełnienia wobec chrześcijan rzeczywistą rolę.

3)     Rola ta polega na przemienieniu ich w Jezusie.

4)     Wynika ona z woli Bożej.

5)     Jest ona związana z boskim macierzyństwem Maryi: Maryja jest Matką Kościoła, ponieważ jest Matką Jezusa.

6)     Maryja jest całkowicie przemieniona w Bogu, tak więc Bóg działa w Niej
i przez Nią.

7)     Bóg działa przez Maryję i w ten sposób jego boskie działanie jest lepiej dostosowane do naszej natury i naszych słabości.

8)     Bóg zadziała przez Maryję pod warunkiem, że będziemy chcieli być od Niej zależni.

9)     A im bardziej poddamy się Jej, tym bardziej Duch Święty będzie działał przez Nią w nas.

10) Montfort dlatego proponuje „poświęcenie się” Jezusowi przez Maryję jako najdoskonalszy sposób pozwolenia Duchowi Świętemu na działanie w nas.

TM 7

„Patriarchowie i prorocy, wszyscy święci starego prawa nie mogli znaleźć tej łaski.” Dogmat o Niepokalanym poczęciu nie był jeszcze znany w 1712 roku. Ogłosił go dopiero papież Pius IX w 1854 roku. Teraz lepiej rozumiemy „Tajemnicę Maryi”. Maryja została uchroniona przed grzechem pierworodnym dzięki łasce pochodzącej z Krzyża jej Syna.

TM 8

Maryja, jako matka, miała szczególnie bliski związek z Jezusem, nosząc go pod sercem, ale i później po jego narodzinach. Dała życie Twórcy wszelkiej łaski.

TM 9

„Bóg Ojciec, […], dając Jej swojego Syna, dał Jej wszystkie swe łaski.” Kto widzi matkę, widzi Syna.

TM 10

Tak jak w Nazarecie, Maryja jest Szafarką wszelkich łask Boga. Jak mówi św. Bernard i św. Teresa z Avili: „[Ona] rozdaje łaski Ojca Przedwiecznego, cnoty Jezusa Chrystusa i dary Ducha Świętego komu chce, jak chce, kiedy chce i tyle ile chce.” Woda, która tryska z tego maryjnego źródła pochodzi ze szczytu boskiego trynitarnego lodowca.

TM 11

„Tak jak w porządku naturalnym trzeba, by dziecko miało ojca i matkę, tak samo w porządku łaski trzeba, by prawdziwe dziecko Kościoła miało Boga za Ojca i Maryję za Matkę.

„Abba, Ojcze!”, św. Paweł: Rz 8,15; Ga 4,6.

TM 12

„Maryja ukształtowała Głowę wybranych […] Ona także kształtuje członki tej Głowy, czyli prawdziwych chrześcijan.” Jesteśmy więc ukształtowani przez Maryję, ponieważ Ona ukształtowała Głowę wybranych, którą jest Jezus Chrystus. „Ktokolwiek więc chce być członkiem Jezusa Chrystusa […] musi być ukształtowany w Maryi […].

Dlaczego?

TM 13

Duch Święty poślubiwszy Maryję i uczyniwszy w Niej i przez Nią, i z Niej Jezusa Chrystusa […] nadal stwarza nieustanie w Niej i przez Nią […] wybranych.

Św. Franciszek z Asyżu nazwał Maryję jako pierwszy Małżonką Ducha Świętego (Œuvres complètes, Paris, 1969, str. 179). Jest to bardzo silny i symboliczny, ale też jakże bliski Ewangelii obraz, bo przecież w modlitwie Anioł Pański mówimy:
„I poczęła z Ducha Świętego”, podobnie jak w wyznaniu wiary: „który się począł z Ducha Świętego, narodził się z Maryi Panny”.

TM 14

Montfort mówi, że „Maryja otrzymała od Boga szczególną władzę nad duszami, aby je karmić i sprawić, by wzrastały w Bogu”, tak jak matka karmi piersią swoje dziecko.

TM 15 

Następnie Montfort przytacza trzy cytaty z Pisma Świętego, które odnosi do Maryi przywołując przy tym Trzy Osoby Boskie. Według niego dusze wybrane są przedstawione pod postaciami Jakuba i Izraela.

„Ktokolwiek więc został powołany i wybrany, w tym mieszka Najświętsza Dziewica”.

W tym [u tego] mieszka Najświętsza Dziewica – kojarzy się to z Ewangelią:

Mt 1,20: do Józefa: „nie bój się wziąć do siebie Maryi, twej Małżonki”

J 19,25-27: „«Niewiasto, oto syn Twój» […]«Oto Matka twoja».

I od tej godziny uczeń wziął Ją do siebie.”

Maryja pozostaje cały czas Matką, którą powinniśmy otrzymywać jako DAR od Pana, DAR, który pochodzi nieustanie od Boga.

Maryja jest formą Boga

TM 16

By odkryć Maryję, Montfort proponuje nam alegorię zaczerpniętą z Ojców Kościoła, w tym przypadku ze św. Augustyna.

Św. Augustyn nazywa Maryję „forma Dei” – żywą formą Boga. Oznacza to, że właśnie w Niej Bóg stając się człowiekiem został ukształtowany na wzór ludzki, a przy tym nie brak mu żadnej cechy boskości.

Dzięki łasce Jezusa Chrystusa człowiek może zostać ukształtowany na wzór Boga.

Właśnie tutaj Montfort zwraca uwagę na pracę rzeźbiarza. Możemy to zobaczyć w sposób dosłowny na przykładzie pracy wykonanej przez artystkę Małgorzatę Hejduk. By wykonać piękny posąg Montforta, który znajduje się przed Domem Braci św. Gabriela w Częstochowie musiała:

1)     posłużyć się swoimi narzędziami, swoją wiedzą i kunsztem, co pozwoliło przygotować formę postaci Montforta

2)     dzięki formie mogła wykonać odlew (tak jak jest to powiedziane w alegorii Montforta).

Według Montforta pierwszy etap wykonania rzeźby jest długotrwały i trudny. Naszej artystce zajął klika miesięcy, a nawet cały rok. Drugi etap jest szybki i łatwy, pod warunkiem, że forma jest doskonała. W tym przypadku wykonanie formy i odlanie rzeźby zajęło artystce mniej niż dwa miesiące. Oczywiście konieczne jest, by materiał był plastyczny. W tym konkretnym przypadku było to połączenie polistyrenu i żywicy. W ten sposób materiał po podgrzaniu jest rzadszy.

TM 17

Montfort dodaje : „Maryja jest wielką formą Boga uczynioną przez Ducha Świętego, by wiernie ukształtować Boga Człowieka przez zjednoczenie hipostatyczne i by ukształtować człowieka Bożego przez łaskę.”

Zjednoczenie hipostatyczne jest zjednoczeniem tworzącym jedną osobę. W tym przypadku Słowo Boże i natura ludzka stanowią jedno.

Argumenty Montforta są proste, ale i przekonujące. Łatwo jest podążać za jego sposobem rozumowania.

Według Montforta

–        Maryi jako formie Boga nie brakuje żadnej z boskich cech,

–        ktokolwiek zostanie w nią wrzucony otrzymuje w niej wszystkie cechy Jezusa Chrystusa,

–      są to dokładne cechy Jezusa Chrystusa, ponieważ zły duch, który nigdy nie miał przystępu do Maryi (Niepokalanie Poczętej) nie może temu przeszkodzić, gdyż Maryja jest święta i niepokalana i bez cienia najmniejszej skazy grzechu.

TM18

Następnie Montfort porównuje duszę ukształtowaną w Jezusie Chrystusie zwykłymi drogami tych, którzy jak rzeźbiarze ufają swojej wiedzy i opierają się na własnych umiejętnościach oraz duszę uległą i pozwalającą się formować w Maryi wedle działania Ducha Świętego. Pierwsza jest pełna niedoskonałości i wad, podczas gdy druga jest czysta, boska i podobna do Jezusa Chrystusa.

Zauważmy, że omawiany fragment rozpoczyna się od słowa MARYJA, a kończy słowem JEZUS CHRYSTUS (paragrafy 16 – 18).

Najistotniejsze jest to, że idziemy do Jezusa przez Maryję:

–        w Niej samej Bóg Człowiek został ukształtowany,

–        również w Niej samej człowiek może być ukształtowany.

Zwróćmy uwagę na słowa powtarzające się w tych dwóch fragmentach: w Niej samej.

Wzywa się nas do zjednoczenia się z Maryją, by Duch Święty mógł ukształtować w nas Jezusa tak jak ona ukształtowała Jezusa (Łk 1,35).

Montfort wie, o czym mówi. On sam był rzeźbiarzem. Wyrzeźbił około siedmiu drewnianych figurek Maryi, a jedną z nich nosił nawet często na czubku laski, na której wspierał się maszerując.

By wyrzeźbić posąg, potrzeba wiele siły i czasu, miesięcy a nawet lat, a także dużej zręczności. Jednym słowem jest to trudne. Michał Anioł niezręcznym ruchem dłuta złamał rękę swojemu Mojżeszowi. Później musiał zmienić jej kształt, kierując rękę w stronę brody, tak, by była ona ułożona w naturalnej pozycji.

Tymczasem użycie formy pozwala w szybki sposób uzyskać nowy odlew, który jest doskonale wierny w stosunku do modelu.

Montfort mówi, że ta technika jest szybka, łatwa i łagodna. Bardzo często używa słowa „łagodna”, by zachęcić nas do nabożeństwa do Najświętszej Maryi Panny.

Łatwo zauważyć odniesienie tej alegorii do życia duchowego. Jak wiele błędów możemy popełnić zawierzając się własnym siłom i wysiłkom osobistym? Wydaje nam się, że pomagamy Duchowi Świętemu, a tymczasem tak naprawdę utrudniamy jego działanie. Tak więc nie upodabniajmy się do tego rzeźbiarza, który ufa jedynie swoim narzędziom.

Kształtowanie formy możemy porównywać jeszcze dalej:

–        forma musi być doskonała, wtedy rezultat będzie jeszcze lepszy,

–        forma musi odzwierciedlać naturalną pozycję, a wtedy figurka będzie w sposób rzeczywisty podobna do modelu, a więc będzie naturalna,

–        materiał powinien być plastyczny i pozwalający się modelować, co jest zrozumiałe,

–        materiał powinien więc być podatny,

–        w tym wypadku to forma jest ręką rzeźbiarza. Dzięki temu odlew może mieć ten sam kształt, co model. W takim znaczeniu Maryja jest ręką Ducha Świętego: W Niej i przez Nią Duch Święty nas kształtuje.

Jak tylko znajdziemy się w formie, musimy pozwolić ułożyć siebie, to znaczy pozwolić, by Duch Święty działał w nas. Tak otrzymamy cechy Jezusa Chrystusa.

Maryja jest rajem Boga

TM 19 i 20

Ta dusza znajdzie w tym umiłowanym stworzeniu tylko Boga samego, nic ze stworzenia:

Właśnie w Maryi Bóg jest największy i najbliższy. Montfort jeszcze raz przeciwstawia Bogu Maryję będącą stworzeniem. Tymczasem, to w Niej odnajdujemy Boga.

–        poza nim samym – w stworzeniu i stworzeniach

–        w nim samym – w samej jego istocie.

Maryja jest boska, ponieważ jest Matką Boga, a jej boskość nie została naruszona.

Człowieczeństwo przyszło przez Maryję (Maryja jest nazywana Theotokos – Bogarodzicą, Sobór efeski).

Dzięki swojemu Bożemu macierzyństwu, jest Ona POŚREDNICZKĄ WSZELKICH ŁASK. Nie chodzi tutaj o jakiś tytuł, ale o możliwość przekazywania Bożego życia swoim dzieciom. Syn, którego Maryja wydaje na świat pewnego dnia, przez działanie Ducha Świętego, stanowi w rzeczywistości wieczną jedność z Bogiem.

Św. Ludwik Maria stwierdza, że Maryja jest Rajem Boga i Jego niewysłowionym światem (tzn. niewypowiedzianym, jak sekret, którego nie można wyjawić).

Zresztą św. Teresa z Avili mówi również: ”Dusza sprawiedliwego jest Rajem Boga”.

Raj w języku perskim oznacza ogród. Dla ludu, który żyje na pustyni, słowo ogród kojarzy się z oazą, wodą, roślinnością, życiem i obfitością.

Maryja jest Rajem Boga i Jego niewysłowionym światem, który nawiedził Syn Boży. Wszystkie słowa są tutaj ważne. Chociaż Syn Boży przyjął postać człowieka, Maryja jest niepokalana, pozostaje dziewicą i wraz ze swym ciałem i duszą zostaje wzięta do Nieba.

Dzięki Maryi Syn Boży może dokonywać cudów, a Bóg ma w tym upodobanie.

Montfort mówi o trzech światach:

–        świat dla człowieka pielgrzyma – to my (Hbr 11,13: jesteśmy „gośćmi i pielgrzymami na tej ziemi”). Ten świat jest nam dany, byśmy odbyli „pielgrzymkę wiary” (Sobór Watykański II, Lumen Gentium, 58),

–        świat dla człowieka błogosławionego – to raj

–        „stworzył jeszcze inny świat dla Siebie, któremu nadał imię Maryja”: Montfort mówi, że tę tajemnicę wyjawił mu Duch Święty. Montfort chce również z nami podzielić się tą wielką łaską: znać Maryję, tak jak Bóg ją zna, patrzeć na Nią, tak jak On na Nią patrzy, kochać Ją, tak jak On Ją kocha.

Szczęśliwa, po tysiąckroć szczęśliwa jest dusza, która odkrywa za pośrednictwem Ducha Świętego tajemnicę Maryi. By napić się z tego zdroju zapieczętowanego w tym zamkniętym ogrodzie, trzeba najpierw tam wejść. Należy więc stanąć u progu i zapukać. To Bóg nam otworzy, to Duch Święty ukaże nam tajemnicę.

Ważne są trzy czasowniki:

1 – wejść, by spotkać Boga

2 – zanurzyć się poprzez rozmyślanie

3 – pić samego Boga, otworzyć się na strumień jego Miłości poprzez modlitwę kontemplacyjną; pić powoli, ponieważ Bóg ofiaruje się nam w sposób nieograniczony (łaska uświęcająca jest żywą wodą, którą wysławiamy (Rz 5,5), „O gdybyś znała dar Boży…” (J 4,10); pić powoli wody żywej łaski.

„Ponieważ Bóg jest wszędzie, można Go wszędzie znaleźć, nawet w piekle; nie ma jednak miejsca, gdzie stworzenie mogłoby Go znaleźć bliższego mu […] niż w Maryi.”

W Maryi przyjął postać człowieka, by być bliżej nas, byśmy się Go nie lękali. W Maryi jest Chlebem dzieci.

TM 21-22

„Maryja jest wspaniałym echem Boga, które odpowiada jedynie: Bóg, kiedy do Niego wołamy: Maryja”

Bardzo często zadaje się pytanie czy w swych dziełach Montfort nie jest zbyt maryjny, czy nie utrudnia nam pojednania z braćmi odłączonymi ofiarując zbyt wiele miejsca Maryi.

Montfort był tego świadomy.

Sprzeciwiano mu się przez całe życie. W seminarium współbracia naśmiewali się z niego, biskupi i księża go nie uznawali. Postawienie Maryi na równi z Bogiem, mówi w 205 paragrafie „Miłości Mądrości Przedwiecznej”, byłoby „bluźnierstwem”. Montfort nie chce uczynić z Maryi czwartej osoby Trójcy Świętej. Nie jest szaleńcem ani jakimś oświeconym, nawet jeśli opowiadający o nim komiks nosi tytuł „Szaleniec Ewangelii”.

Jednym słowem, Maryja jest stworzona tylko dla Boga.

Maryja będąc stworzeniem nie może być przeszkodą w zjednoczeniu ze Stworzycielem, Bogiem.

„To już nie Maryja żyje, to sam Jezus Chrystus, to sam Bóg, żyje w Niej”.

Jej MISJA zawiera się w tym, że dzięki Niej, Bóg jest obecny w nas (Mt 1,20). Jej TAK jest jak klucz, który otwiera drzwi Jezusowi Chrystusowi.

„Maryja będąc Matką żyjących, daje wszystkim swoim dzieciom cząstki Drzewa Życia, którym jest krzyż Jezusa.”

Idziemy do Jezusa przez Maryję. Zdanie to rozpoczyna się słowem Maryja, a kończy słowem Jezus. Wszystko jest symbolem. Bogactwo Krzyża sprawia, że jest on DRZEWEM ŻYCIA (Rdz 2,17). Maryja ciosa dobre Krzyże dla swoich dzieci, ale daje im też zawsze łaskę cierpliwego, a nawet radosnego ich znoszenia. Są to raczej słodkie niż gorzkie krzyże. Nasza dobra Matka ofiaruje zawsze pocieszenie i radość tym, którzy noszą te krzyże.

Prawdziwe nabożeństwo do Maryi jest niezbędne (TM 23)

By wznieść się do Boga i zjednoczyć się z Nim, należ „posłużyć się tym samym środkiem, jakim On się posługuje, by zstąpić do nas […]”

„A tym środkiem jest prawdziwe nabożeństwo do Najświętszej Dziewicy”.

Zresztą jako pierwszy powiedział to już św. Tomasz: Bóg daję się ludziom przez Maryję zgodnie z porządkiem łaski.  

Maryja nie zastępuje Boga, ale otrzymała funkcję podrzędną Bogu. Jest ona pośredniczką w naszym zbawieniu (Sobór Watykański II, Lumen Gentium 62). To w Niej samej Jedyny ZBAWICIEL został poczęty z Ducha Świętego.

Montfort mówi nam czym jest prawdziwe nabożeństwo do NAJŚWIĘTSZEJ MARYI PANNY. Według Montforta, prawdziwe nabożeństwo jest obowiązkowe dla tych, którzy sami zdecydowali się na krok w stronę jedności z Bogiem. Dobrowolna jest natomiast forma tego nabożeństwa.

„Aby zjednoczyć się z Bogiem, trzeba posłużyć się tym samym środkiem, jakim On się posłużył, by do nas zstąpić”

1)     stał się człowiekiem

2)     obdarzył nas swymi łaskami

Tak samo człowiek odnajdzie w tym nabożeństwie:

1)     możliwość otrzymania łask

2)     a tym samym możliwość stania się doskonałym dzieckiem Bożym.

Jest wiele prawdziwych nabożeństw do Najświętszej Dziewicy (24-27)

 TM (24)

„Jest bowiem wiele prawdziwych nabożeństw do Najświętszej Dziewicy”

Od samego początku Montfort uściśla, że nie chodzi o fałszywe nabożeństwa. Montfort nie mówi też nic innego, niż to co mówią święci: jesteśmy wszyscy stworzeni do bycia świętymi, a do tego potrzeba nam łaski Boga, by przyjąć łaskę Boga, musimy odnaleźć Maryję, tak więc potrzeba nam prawdziwego nabożeństwa do Maryi, by stać się świętymi.

Montfort był wędrownym kaznodzieją. Przemierzył tysiące kilometrów. Bez przerwy powtarzał, a nawet wyśpiewywał swoje nauczanie, wielokrotnie podczas podróży rozmyślał nad tym, co głosił. W rzeczywistości nigdy nie obarczał się zbędnymi rzeczami.

Montfort (1673-1716) mówi to samo, co Teresa z Avili (1515-1582). Montfort nie jest „nauczycielem” nabożeństwa do Maryi, ale raczej można go zaklasyfikować do nauczycieli jedności z samym Bogiem (używając wyrażenia, którym sam się posługiwał). Oczekuje on nadejścia KRÓLESTWA JEZUSA CHRYSTUSA. Nie musimy zgłębiać św. Teresy z Avili, by zrozumieć Montforta. Jednak o wiele łatwiej będzie nam gdy jednocześnie posłuchamy tego, co Montfort mówi o świętym niewolnictwie, a Teresa z Avili o darze z siebie.

Dlaczego wszystkie te nabożeństwa są prawdziwe? Ponieważ dzięki nim możemy się zjednoczyć z Bogiem. (TPN 120)

TM 25

„Pierwsze polega na wypełnianiu obowiązków chrześcijanina, który unika grzechu śmiertelnego”

Wyrzeczenie się grzechu i szatana, to punkt wyjścia w życiu każdego chrześcijanina (Mt 6,24: „Nikt nie może dwom Panom służyć.”). Jest to nasza obietnica wierności Chrystusowi, którą składamy na Chrzcie Świętym. Jest to niezbędne minimum dla każdego chrześcijanina. Jest to pierwszy krok w kierunku Maryi, Matki wszelkiej łaski (Łk 15,7: „Tak samo w niebie większa będzie radość z jednego grzesznika, który się nawraca…”).

TM 26

„Drugie polega na tym, że żywi się do Najświętszej Dziewicy najdoskonalsze uczucia szacunku, miłości, ufności i czci.”

Tutaj Montfort opisuje, jaką dokładnie postać może przybrać to nabożeństwo do Maryi.

„Skłania ono do wstępowania do bractw różańcowych, szkaplerznych, do odmawiania koronki i różańca św., do oddawania czci Jej obrazom i ołtarzom, do oddawania Jej publicznie chwały i wstępowania do Jej zgromadzeń.”

Montfort mówi, że wszystkie te praktyki, „wykluczając grzech są dobre, święte i godne pochwały”.

Tymczasem nie są one w stanie odciągnąć dusze od stworzeń i zjednoczyć je z Jezusem Chrystusem. Nasze osobiste wysiłki i nasza regularna modlitwa mogą zrównoważyć nasze życie rodzinne, zawodowe czy religijne, ale według Montforta, to nie wystarczy. Niemniej jednak te dwa nabożeństwa są prawdziwe, ponieważ zakładają istnienie dzieła łaski w nas… Jeśli chcesz być doskonały, powiedział Jezus…

TM 27

„Trzecie nabożeństwo do Najświętszej Dziewicy, znane i praktykowane przez bardzo niewiele osób, jest tym, które ukażę.”

Już czas, by odsłonić Tajemnicę Maryi.

Doskonała praktyka nabożeństwa do Maryi (28-65)

Na czym ono polega? (28-34) – Poświęcenie się Jezusowi przez Maryję

TM 28

„Polega ono na całkowitym oddaniu się jako niewolnik Maryi, a przez Nią Jezusowi”

Jak mówi Teresa z Avili, niewola jest darem z siebie. Tajemnica polega więc na ODDANIU SIĘ. Nie chodzi o jakąś nową praktykę religijną, ale o NOWĄ WEWNĘTRZNĄ POSTAWĘ wobec Boga. Jest to wezwanie do NAWRÓCENIA SIĘ, o którym opowiada Jan Paweł II mówiąc, że przeczytanie „Traktatu o Prawdziwym Nabożeństwie” wywołało w nim szok.

„[…] Na miejsce dawnego, dziecięcego (czy nawet młodzieńczego jeszcze) nabożeństwa do Matki Chrystusa, ukształtował się we mnie nowy do Niej stosunek, wynikający z najgłębszych treści mojej wiary: jakby z samego serca rzeczywistości Trynitarnej i Chrystologicznej. O ile w poprzednim okresie przeżywałem jakby „odwrót” od nabożeństwa maryjnego w tym mniemaniu, że nie powinno ono „przesłaniać” Chrystusa – powinno więc ustępować miejsca nabożeństwu do Niego Samego – to natomiast w świetle „Traktatu” zrozumiałem, że sprawy w istocie swojej przedstawiają się zupełnie inaczej. […]. Nie ma więc mowy o jakimkolwiek „przesłanianiu” jednego nabożeństwa przez drugie. Wręcz przeciwnie, „doskonałe” nabożeństwo do Maryi „odsłania się” właśnie przed tym, kto stara się coraz głębiej poznawać całą  tajemnicę   Chrystusa – Słowa Wcielonego – oraz zbawczą Ekonomię Trynitarną, w której punkcie centralnym tajemnica ta jest umieszczona. Można powiedzieć, […] sam Chrystus wskazuje Matkę – podobnie jak uczynił to na Kalwarii w stosunku do swego umiłowanego ucznia.” (A. Frossard, „Nie lękajcie się”).

Jan Paweł II mocno podkreśla ewangeliczny i teologiczny charakter pobożności montfortańskiej i dodaje:

„Doskonałe nabożeństwo do Maryi (tak jak nazywa autor „Traktatu”) czyli prawdziwe jej poznanie i pełne ufności oddanie się Jej, rośnie z poznania Chrystusa i oddania się Jemu. Co więcej: JEST NIEODZOWNE DLA TEGO POZNANIA

I BEZWZGLĘDNEGO ODDANIA SIĘ CHRYSTUSOWI i dziełu Odkupienia. Grignion de Montfort wprowadza nas w sam najgłębszy ustrój Tajemnic, którymi żyje nasza wiara, i poprzez które rozwija się, i owocuje. W miarę jak w centrum  mojego życia wewnętrznego coraz bardziej stawała się rzeczywistość Odkupienia, oddanie się Maryi w duchu świętego z Montfort stawało się dla mnie jakby szczególną  gwarancją, że na tej drodze mogę najowocniej uczestniczyć w tej rzeczywistości, czerpiąc z Odkupienia, dzieląc się z drugimi niewypowiedzianym bogactwem tej tajemnicy.” (A. Frossard, „Nie lękajcie się”).       

Poprzez Chrzest św. w naszym życiu zaczynają być obecni Bóg i Maryja. Kiedy odmawiamy Skład Apostolski: Wierzę w Boga Ojca, Syna i Ducha Świętego, w naszym wyznaniu wiary pojawia się również Maryja: w Jezusa Chrystusa Syna Jego jedynego, który się począł z Ducha Świętego, narodził się z Maryi Panny.

Chodzi właśnie o drogę do doskonałości, o oddanie siebie samego, tak ja wtedy gdy Jezus powiedział do młodzieńca: „Jeśli chcesz być doskonały…” (Mt 19,21). To jest właśnie DAR Z SAMEGO SIEBIE, ale dla Montforta jest to niewola miłości. Należy się całkowicie oddać jako niewolnik Maryi.

TM 29-30-31

„By oddać się, poświęcić i ofiarować dobrowolnie i z miłości, itd.”

Są to słowa z samego tekstu ofiarowania się, który możemy odnaleźć w 225 paragrafie „Miłości Mądrości Przedwiecznej”. Streszczają one całą doktrynę Montforta. Wszystko prowadzi nas do większej chwały Boga.

By ofiarować się, musimy wybrać jakiś szczególny dzień. Nie wystarczy dobra wola, trzeba działać. Gdyby Bóg poprzestał na zwykłym pragnieniu, nigdy nie przyjąłby ludzkiej postaci. Do zawierzenia należy się więc przygotować. Pomimo przygotowań nigdy nie jest się całkowicie gotowym, trzeba się odważyć i to zrobić. Montfort proponuje wybrać jedną z następujących dat:

1)   Jedno ze świąt maryjnych (Oczyszczenie Najświętszej Maryi Panny, Zwiastowanie Najświętszej Maryi Pannie, Nawiedzenie Najświętszej Maryi Panny…)

2)   Każdą inną uroczystość

3)   Montfort nie mówi o Uroczystości Niepokalanego Poczęcia, ponieważ nie było ono obchodzone w jego czasach

Natomiast to właśnie podczas tego święta, 8 grudnia 1953 r. w Stoczku kard. Wyszyński dokonał aktu ofiarowania się. A oto co zapisał w swoich więziennych notatkach:

„Od trzech tygodni przygotowuję się do tego dnia podążając za wskazówkami św. Ludwika Marii Grignion de Montfort. Oddaję się za pośrednictwem Maryi mojej najlepszej Matki w niewolę Chrystusa”.

Obiecuje on również poświęcić świętemu Bożemu macierzyństw pierwszą parafię, którą wybuduje. Swoje zawierzenie kończy następującymi słowami:

„Nie opuszczaj mnie w mojej codziennej pracy, Maryjo z Jasnej Góry. Ukaż mi
w godzinie mojej śmierci Twą czystą twarz. Amen.”

Złożenie tego daru wymaga spełnienia dwóch warunków:

1)     Osoba, która wypowiada akt zawierzenia, musi to czynić dobrowolnie

2)     Musi posiadać to, co ofiaruje

Nie można ofiarować tego, co do nas nie należy.

Na koniec naszych rozważań przeczytamy akt ofiarowania się. Jednak, jak wskazuje nam Montfort, zawierzenie się wymaga bardziej złożonego przygotowania.

Co się tyczy natomiast słowa niewolnik, oznacza ono jedynie CAŁKOWITY DAR.

Montfort wyjaśnia to w następujący sposób: należy wszystko oddać, swój majątek, dom, rodzinę, dobra wewnętrzne swojej duszy, zalety, łaski, zasługi, a także wszystko to, co z tego wypływa: wartość swoich modlitw, jałmużny, umartwień
i zadośćuczynienia. Oddajemy się całkowicie i dobrowolnie do dyspozycji Przenajświętszej Dziewicy, by działać według jej woli dla większej chwały Boga. Ona zaś może uczynić z tymi darami, co tylko chce – przyznać je jakiejś duszy czyścowej, by ją wspomóc lub jakiemuś grzesznikowi, by go nawrócić.

Ofiarujemy jej wartość zadośćczyniącą naszych działań, to znaczy wartość zadośćuczynienia, tego, z którym mamy do czynienia w przypadku spowiedzi. Ofiarujemy jej także wartość błagalną, to znaczy wartość naszych zasług.

To poświęcenie się nie jest życzeniem (chodzi o darowanie siebie). Zawierzając się, nie jest się już panem dobra, które się czyni. Przenajświętsza Dziewica będzie mogła je ofiarować komu tylko zechce, nawet duszy w czyśćcu cierpiącej.

Uwaga! Uczyniliśmy z czyśćca miejsce, w którym Bóg jest nieobecny. Czyściec to miłość Boża, płomienie czyśćcowe są „ogniem miłości”, jak mówi św. Katarzyna z Genui. Czyściec nie jest miejscem kary, ale miejscem, gdzie Bóg przyciska nas do swojego serca. Bóg nie jest daleko, to my zwlekamy z otwarciem oczu na piękno jego miłości. Kiedy przestaniemy bać się Boga, który stawia nas na baczność? „To nie możliwe! To zbyt piękne! Nie jestem tego godny! Oto miłosierdzie Boga: „Wszystko moje do ciebie należy” (Łk 15,31). Czyściec, to właśnie oczyszczające cierpienie, miejsce, gdzie mamy gwarancję odnalezienia Boga.

Wspaniale jest więc modlić się za dusze w czyśćcu cierpiące, ażeby Przenajświętsza Dziewica wykorzystała nasze modlitwy do ich uratowania i wyzwolenia. Nasze modlitwy i zasługi, które Maryja będzie potrafiła wzmocnić i upiększyć, będą zawsze ofiarowane przez Nią dla większej chwały Boga.

TM 32-33-34

Słowo „niewolnik” jest bardzo silne, więc Montfort używa częściej terminu „niewola”.

Montfort mówi o trzech rodzajach niewoli (paragraf 32):

1)     Pierwszym jest niewola naturalna (człowiek wobec Boga, swojego stworzyciela),

2)     Drugim jest niewola przymusowa (złe duchy, potępieni ; takimi niewolnikami są tylko Turcy i bałwochwalcy… paragraf 33),

3)     Trzecim jest niewola miłości i woli.

Montfort dalej porównuje. Tym razem zwraca uwagę na sługę i niewolnika. Sługa otrzymuje zapłatę za swoją pracę, niewolnik nie otrzymuje jej wcale. Sługa może opuścić swego pana, kiedy zechce, niewolnik nie może tego uczynić. Pan ma prawo decydować o życiu i śmierci swojego niewolnika, ale nie może decydować o życiu i śmierci sługi.

A oto co mówił Jan Paweł II podczas swojej pierwszej papieskiej pielgrzymki do Polski w 1979 roku. Wspominając ofiarowanie swojej ojczyzny w macierzyńską opiekę Maryi przez Episkopat Polski w 1966 roku, zwraca uwagę, że Akt Oddania (taki jest jego oficjalny tytuł) jest ściśle związany z zawierzeniem, jakie proponuje św. Ludwik Maria Grignion de Montfort, a także jest wyrazem największej wolności.

Innym razem, w czasie rozmowy z André Frossardem, Jan Paweł II wyjaśnia, że niewola miłości, o której mówi Montfort, wyraża w rzeczywistości paradoks, jakich pojawia się wiele w Ewangelii. Oto kilka przykładów:

a)     życie / śmierć: „A kto straci swe życie z powodu Mnie i Ewangelii, zachowa je.” (Mk 8,35)

b)     mądrość / głupstwo: „Mądrość bowiem tego świata jest głupstwem u Boga.” (1 Kor 3,19)

c)     bogactwo / bieda: „Ty bowiem mówisz: „Jestem bogaty” […] a nie wiesz, że to ty jesteś nieszczęsny i godzien litości, i biedny.” (Ap 3,17)

d)     pokój / rozłam: „Czy myślicie, że przyszedłem dać ziemi pokój? Nie, powiadam wam, lecz rozłam.” (Łk 12,51)

e)     moc / słabość: „Albowiem ilekroć niedomagam, tylekroć jestem mocny.” (2 Kor 12,10).

Paradoks WOLNOŚCI i NIEWOLI, którym posługuje się Montfort ma ten sam sens. „A zatem nie jesteś już niewolnikiem, lecz synem. Jeżeli zaś synem, to i dziedzicem z woli Bożej” (Ga 4,7). Montfort dodaje: „Teraz zaś, po wyzwoleniu z grzechu i oddaniu się na służbę Bogu, jako owoc zbieracie uświęcenie. A końcem tego – życie wieczne” (Rz 6,22).

TM 34

Montfort podsumowuje mówiąc w paragrafie 34:

„Szczęśliwa i po tysiąckroć szczęśliwa jest dusza szczodra” (szczodra – wolna).

Dusza wolna, która może zrzucić przez chrzest tyrańską niewolę złego ducha i ofiarować się Jezusowi przez Maryję jako niewolnik z miłości.

Doskonałość tej praktyki (35-42) – Dlaczego trzeba się ofiarować?

Czy w tym nabożeństwie do Maryi możemy się dopatrywać bigoterii, świętoszkostwa? (bigot = nabożniś, świętoszek)

Nie, ponieważ nie chodzi o praktykę religijną rozumianą w wąskim tego słowa znaczeniu. Takie trwanie przy Maryi jest naśladowaniem postawy Boga wobec Przenajświętszej Dziewicy (wcielenie, odkupienie).

Dlaczego ta praktyka jest doskonała? Oto odpowiedź Montforta:

1)     „Oddać się w ten sposób Jezusowi przez ręce Maryi to naśladować Boga Ojca, który dał nam swojego syna przez Maryję […], to naśladować Syna Bożego, który nie przyszedł do nas inaczej jak przez Maryję […], to naśladować Ducha Świętego, który udziela nam swoich łask i darów jedynie przez Maryję.”

Ta wielka tajemnica urzekła Montforta. W swoim dziele zachęca nas, byśmy sami ją odkryli. Wszystko zaczęło się od narodzin Jezusa z Marii. Jezus był przed nami w Galilei, ale jeszcze wcześniej stał się częścią swojej matki, zanim myśmy się nią stali. Maryja jest także matką tych, którzy nie wiedzą o tym, że są jej dziećmi.

2)     „Iść do Jezusa Chrystusa przez Maryję, to prawdziwie oddawać cześć JEZUSOWI CHRYSTUSOWI.” Montfort wie dobrze, że mamy tylko jednego pośrednika u Boga, ale potrzeba nam pośredniczki, by dotrzeć do POŚREDNIKA. Maryja Pośredniczka niczego nie ujmuje CHRYSTUSOWI POŚREDNIKOWI (Sobór Watykański II, Lumen Gentium 62).

3)     By wytłumaczyć nam doskonałość tego nabożeństwa, Montfort proponuje następującą alegorię: biedny chłop, mogący podarować Królowi tylko robaczywe jabłko, jeśli najpierw podaruje je Królowej, ta będzie umiała zamienić je w piękny prezent. Postąpmy podobnie z Bogiem. Jeśli chcemy mu coś podarować, złóżmy to w ręce Maryi, mówi św. Bernard, którego cytuje Montfort.

Św. Ludwik Maria wyjaśnia dalej. Jeśli cali oddamy się Maryi:

–        to ona „za jajko daje wołu, to znaczy, za odrobinę, jaką Jej dajemy, oddaje wiele z tego, co otrzymała od Boga”

–        to ona umieści nasze dary dla Boga na złotej tacy miłosierdzia

–        to ona przyodzieje nas w szaty jak Rebeka przyodziała Jakuba (Rdz 27,15). „Dla domu nie boi się śniegu, bo cały dom odziany na lata” (Prz 31,21).

4)     Następnie Montfort zestawia fragment przypowieści o DOBRYM SAMARYTANINIE i OPISU MĘKI CHRYSTUSA:

„Kto jest moim bliźnim?” Na to pytanie Montfort odpowiada: „Oto Matka Twoja!” Bądź jej dzieckiem na drodze z Jerozolimy do Jerycha. W ten sposób będziesz mógł pokochać bliźniego, którego czeka śmierć. Co jest szczytem miłosierdzia? Oddanie swojego życia za przyjaciół swoich (J 15,13). Jest to znak największej miłości do jakiej możemy być zdolni.

5)     Należy złożyć wszystko w ręce Maryi, ponieważ sami nie jesteśmy w stanie tego zachować:

–        „zachowaj moje wszelkie dobro, by mi go nie ukradziono”

–        „podtrzymuj mnie, bym nie upadł”.

W ten sposób cali należymy do Maryi. To słowa Jana Pawła II: TOTUS TUUS:

Totus tuus ego sum et omnia mea, Tua sunt – Jestem cały Twój i wszystko co moje, Twoim jest.

Tylko Maryja jest w stanie pomnożyć to, co składamy w Jej ręce – nasze zasługi i nasze łaski.

6)     W końcu, „to nabożeństwo czyni duszę prawdziwie wolną wolnością dzieci Bożych. […] Ta najdroższa Pani sprawia, że idziemy krokiem olbrzyma drogą przykazań Bożych.”

Ona pomaga nam oddalić troskę, smutek i skrupuły. „Smutny święty, to żaden święty” (Proboszcz z Ars).

Skrupulant jest osobą, która chce zawsze zachowywać się odpowiednio wobec Boga. Taka postawa wiąże się z pychą, ponieważ ciągle szukamy potwierdzenia, że żyjemy w zgodzie z Bogiem. Pamiętajmy, że Bóg kocha nas takich, jakimi jesteśmy.

Montfort podsumowuje mówiąc, że na potwierdzenie prawdziwości nabożeństwa do Maryi wystarczy przytoczyć wszystkie bule papieskie, listy pasterskie biskupów przemawiające na jego korzyść, bractwa (zgromadzenia) założone ku jego czci, wielu świętych i wielkich postaci, które je praktykowały.„Wszystko to pomijam jednak milczeniem…”

Jeśli chodzi o nas, przypomnijmy sobie narodziny Różańca oraz Alana z La Roche i św. Dominika, odmawianie Różańca oraz rozważanie tajemnic przez św. Bernarda, a później także przez Montforta, który spopularyzował tę praktykę religijną. W Polsce natomiast był to święty Maksymilian Kolbe, kardynał Wyszyński, błogosławiony Honorat Koźmiński, błogosławiony Ludwik Mzyk, który nawet podpisał krwią swój akt zawierzenia, papież Jan Paweł II oraz wszyscy Ci, którzy odmawiali Różaniec każdego dnia i którzy ofiarowali się Bogu przez ręce Maryi. Ale też Świętą Jadwigę, Królowę Polski, która pierwsza zawierzyła kraj Maryi przed śmiercią w 1399 roku.

Wewnętrzna forma tego nabożeństwa i jego duch (43-52).

Najważniejszym punktem tej duchowej drogi jest wniknięcie w ducha niewoli.

Montfort wielokrotnie głosił i pisał w swoich rękopisach: „Ten czas nadejdzie dopiero wtedy, kiedy ludzie poznają i zaczną praktykować nabożeństwo, którego uczę.” (TPN 217)

TM 43

Montfort powtarza, że należy: „czynić wszystko Z Maryją, W Maryi, PRZEZ Maryję i DLA Maryi.”

TM 44

„Nie wystarczy raz oddać się Maryi jako niewolnik; nie wystarczy nawet czynić to, co miesiąc i co tydzień: byłoby to nabożeństwo zbyt krótkotrwałe […]. Nie trzeba wielkiego trudu, by zapisać się do jakiegoś bractwa, przyjąć to nabożeństwo i codziennie odmawiać na głos kilka przypisanych modlitw; ale wielką trudnością jest wniknąć w ducha tego nabożeństwa, które ma uczynić duszę niewolnicą i wewnętrznie zależną od Najświętszej Dziewicy, a przez Nią od Jezusa. Spotkałem wielu, którzy z godną podziwu żarliwością oddali się w Ich świętą niewolę, ale tylko zewnętrznie […].

W świetle tych słów, Jan Paweł II wyznaje przed André Frossardem w książce „Nie lękajcie się”: „Moja pobożność Maryjna w ten sposób uformowana jest we mnie od dawna, to część  integralna mojego życia duchowego i mojej teologii duchowej.”

TM 45-46

Jak więc żyć tą duchowością?

1)     DZIAŁAĆ Z MARYJĄ

Należy spełniać wszelkie uczynki razem Z Maryją. To znaczy brać Maryję za wzór i czynić wszystko tak jak Ona. „Ona woli bardziej naśladowanie, niż uwielbianie” (notatki św. Teresy od Dzieciątka Jezus – „Carnet jaune”). Jeśli Maryja jest naszą „formą”, musimy się do Niej wejść, porzucić nasze poglądy i zjednoczyć się z jej intencjami. Nie znamy wszystkich pragnień Maryi, ponieważ, jak mówi Montfort: Ona działa w tajemnicy, w niewiedzy ducha. To właśnie dlatego trzeba powierzyć Maryi nasze decyzje. Wiemy bardzo dobrze, że Ona pragnie naszego dobra i chce uczynić nas swoimi dziećmi. Wybraliśmy pewną drogę w życiu i Ona chce na tej drodze prowadzić nas do Jezusa, który uczyni z nas „swoich przyjaciół” (J 15,15). Należy złożyć siebie jako narzędzie w ręce Najświętszej Dziewicy. W ten sposób wymaga się od nas swego rodzaju elastyczności.

TM 47

2)     DZIAŁAĆ W MARYI

Ta myśl Montforta związana jest z poglądami Francuskiej Szkoły Duchowości Bérulle’a (1575-1629), które przekazał św. Ludwikowi Marii pan Olier. Montfort przypomina tutaj czas, który Jezus spędził w łonie Matki. Św. Ludwik Maria pokazuje całkowitą zależność Dziecięcia Jezus tak, jak wtedy, gdy Jezus spoczywał w ramionach swojej Matki. Trzeba nam żyć w Maryi i kształtować „duchowy obraz Najświętszej Dziewicy”, by Ona żyła w nas. Wtedy będzie Ona dla naszej duszy:

– ORATORIUM, gdzie powstają nasze modlitwy,

– WIERZĄ DAWIDOWĄ (PNP 4,4), która chroni nas przed nieprzyjaciółmi,

– ZAPALONĄ LAMPĄ (Mt 5,15; Łk 8,16; Łk 11,33), która oświetla nasze wnętrze i płonie miłością Bożą

– świętym OŁTARZEM, by widzieć Boga

– JEDYNYM WSZYSTKIM u Boga.

Syn jest u Ojca, a Maryja jest u swojego Syna. „Na początku było słowo, a słowo było u Boga” (J 1,1). Maryja jest naszym JEDYNYM WSZYSTKIM u Boga, ponieważ jest Matką Syna Jego Jedynego (TPN 61).

TM 48

3)     DZIAŁAĆ PRZEZ MARYJĘ

Trzeba zawsze iść do naszego Pana przez Maryję, ponieważ Maryja jest obok Jego Syna. Przypomnijmy sobie scenę z Golgoty: „Kiedy Jezus ujrzał (OBOK KRZYŻA) Matkę, a OBOK NIEJ ucznia, którego miłował” (J 19,25-27). Jezus zawsze widzi najpierw swoją Matkę, Ona zawsze jest obok Niego. Dlatego też im bliżej będziemy Maryi, tym bliżej będziemy Boga. Pan zdecydował się przyjść do nas „zrodzony z niewiasty” (Ga 4,4) i chce, byśmy również posłużyli się tym samym sposobem, sposobem „pośrednictwa macierzyńskiego” jak mówi Jan Paweł II (Redemptoris Mater 3). Musimy sobie uświadomić, że nigdy nie modlimy się sami, ponieważ Maryja jest zawsze obok Jezusa.

Św. Paweł stwierdza, że „Nikt też nie może powiedzieć bez pomocy Ducha Świętego: «Panem jest Jezus».” Duch Święty nigdy nie działa bez Maryi. Za każdym razem, gdy wypowiadamy imię Jezus, czynimy to przez Maryję.

Maryja stanowi sam ŚRODEK NASZEGO WYZNANIA WIARY: Wierzę w Boga Ojca, Syna i Ducha Świętego… Syn, w którego wierzę, został poczęty z Ducha Świętego i narodzony z Maryi Dziewicy. Maryja jest w centrum naszej wiary, ponieważ Bóg uczynił z Niej MATKĘ SWOJEGO SYNA.

TM 49

4)     DZIAŁAĆ DLA MARYI

Należy spełniać wszelki uczynki DLA MARYI. Będąc niewolnikiem tej dostojnej KSIĘŻNICZKI, trzeba pracować tylko DLA NIEJ.

To znaczy DLA MARYI, czyli DLA JEJ CHWAŁY, jako bezpośredniego celu

i DLA CHWAŁY BOŻEJ jako celu ostatecznego.

Montfort podkreśla szczególnie, że Maryja jest tylko stworzeniem i nie pracuje się dla Jej korzyści jako CELU OSTATECZNEGO.

TM 50-51-52

PRZESTROGI

By podsumować rozważania na temat ducha doskonałego nabożeństwa do Maryi, Montfort udziela nam teraz trzech rad w formie przestróg.

Pierwsza przestroga:

Skierowana jest do duszy wybranej:

„Strzeż się […], byś nie sądziła, że najlepiej jest zmierzać prosto do Jezusa […]; jeśli chcesz iść tam bez Maryi, twoje działanie nie będzie miało wielkiej wartości […]; przez Maryję będzie ono bardzo wzniosłe i godne Boga.”

Druga przestroga:

„Nadto strzeż się, byś nie próbowała na siłę odczuwać i kosztować tego, co mówisz i czynisz […]”

Montfort przypomina nam o tym, co jest podstawowym elementem życia duchowego. Modlitwa nie jest czymś naturalnym, wymaga zawsze poczynienia pewnego wysiłku. Jeśli zechcemy poszukiwać wewnętrznych radości w modlitwie, zniechęcenie bardzo szybko ogarnie naszą duszę. Natomiast, jeżeli Bóg nagradza nas uniesieniem i radością, to wtedy powinniśmy mu być za to wdzięczni.

Tymczasem Montfort idzie jeszcze dalej i radzi nam: jeśli nasza modlitwa i nasze życie są pełne zniechęceń i znużenia, mówmy AMEN. To jest właśnie czysta i piękna bezinteresowność i, jak mówi, czysta wiara. To przeznaczenie każdego z nas.

Trzecia przestroga:

„Strzeż się także, by nie niepokoić się, jeśli nie cieszysz się natychmiast słodką obecnością Najświętszej Dziewicy w twoim wnętrzu.”

Montfort podkreśla tutaj że, „Ta łaska nie wszystkim jest dana.”

Trzy wymienione powyżej przestrogi świetnie odpowiadają darom Ducha Świętego: mądrości, rozumu i rady. W ten sposób możemy zrozumieć, że łatwiej jest odnaleźć Boga, jeśli już odnaleźliśmy Maryję.

W rzeczywistości TAJEMNICA to sama MARYJA. Maryja jest Tajemnicą, Maryja jest tajemnicza. Możemy otrzymać Maryję tylko w tajemnicy, to znaczy w ukryciu, w sposób mistyczny (a przecież mistyczny znaczy również tajemniczy). Teresa z Avili także mówi, że Maryja jest związana z tym, co tajemnicze. Życie duchowe każdego ochrzczonego, to znaczy życie mistyczne, to takie, w którym pozwalamy Duchowi Bożemu (Rz 8,14), by nas prowadził w swoich dziełach (swoich darach), które objawiają się w ukryciu (Mt 6,1-21).

Skutki, jakie wywołuje w duszy wiernej (53-59) – Działanie Maryi w nas

TM 53

Montfort jest przekonany, że Tajemnicę Maryi otrzymał od Ducha Świętego. Chce, by również i nam objawił ją Duch Święty. Jeśli pragniemy odkryć Maryję, to musimy tego doświadczenia dokonać w Duchu Świętym.

Doświadczenie nauczy nas „tego nieskończenie lepiej niż wszystko…”, pod warunkiem, że będziemy przeżywać wewnętrznie prawdziwe nabożeństwo.

TM 54

Pracujmy i postępujmy tak, by „dusza Maryi była w nas, by wielbić Pana […], by radować się w Bogu.” Są to te same słowa, które odnajdujemy w MAGNIFICAT.

„I nie sądźmy, by było większą chwałą i szczęściem przebywać na łonie Abrahama, którym jest raj, niż na łonie Maryi, gdyż tam Bóg umieścił swój tron.” Tutaj Montfort odnosi się do słów opata Guerryka (+1157), który mówił w swoim kazaniu nr 54: „Maryja porodziła syna, jeśli syn ten jest jedynym dzieckiem Ojca w Niebie, jest on również jedynym dzieckiem swojej Matki na Ziemi.”

TM 55

Pierwszy skutek: „Dar główny, jakim cieszą się dusze, to ustanowienie tu na ziemi życia Maryi w duszy tak, że to już nie dusza żyje, ale Maryja w niej […]” (Ga 2,20)

Maryja żyje w nas, by przyjąć tam na nowo swojego Syna. Święta Teresa od Dzieciątka Jezus mówi to samo: Dlaczego Cię kocham Maryjo? Kiedy do serca mego schodzi biała Hostia, Jezus ma nadzieję spocząć w Tobie ! (Św. Teresa od Dzieciątka Jezus)

Maryja jest tajemnicą, a dzieło Maryi jest niewidoczne jak sok drzewa, którego nie widzimy, a tymczasem drzewo stale rośnie.

TM 56

Drugi skutek: Maryja jest Dziewicą płodną.

Jako że jest płodna, wydaje wiele owoców, a przede wszystkim, sprawia, „że dusza żyje nieustannie w Jezusie Chrystusie” (Ga 4,19). Maryja w dalszym ciągu będzie przynosić Zbawiciela. Zaś do wnętrza, w którym przebywa, „wnosi czystość serca i ciała”.

Kiedy Maryja objawiła się Katarzynie Labouré na ulicy Bac w Paryżu, powiedziała jej, że kula ziemska, którą trzyma w rękach, przedstawia „cały świat i każdą duszę z osobna”.

TM 57

„Maryja staje się wszystkim dla tej duszy u Jezusa Chrystusa”

Oświeca jej umysł swoją czystą wiarą,

pogłębia jej serce swoją pokorą,

rozszerza ją i rozpala swoją miłością,

oczyszcza własną czystością,

uszlachetnia i powiększa swoim macierzyństwem.

Podobnie jak Maryja w czasie zwiastowania, my również jesteśmy zaproszeni do udziału w tym duchowym macierzyństwie. Tylko doświadczenie nauczy nas tego wszystkiego.

TM 58

„Przez Maryję Bóg po raz pierwszy przyszedł na świat […].”

To jedno ze zdań kluczy Montforta, pierwsze zdanie w TRAKTACIE
O PRAWDZIWYM NABOŻEŃSTWIE DO NAJŚWIĘTSZEJ MARYI PANNY:

„Jezus Chrystus przyszedł po raz pierwszy na świat przez Najświętszą Maryję Pannę, i także przez Nią ma przyjść na świat po raz drugi, by panować na świecie.”

Maryja przygotowuje drogę Panu (Mk 1,3), jest zawsze obok Boga, który przychodzi (Ap 4,8).

Montfort nie mówi, że to Maryja, ale że Bóg przyjdzie na koniec czasów. Jego nauczanie ma ciągle charakter teologiczny.

Montfort niczego przed nami nie objawia i również tytuł jego dzieła TAJEMNICA MARYI, który został nadany przez wydawcę książki, nie powinien nas zmylić. Książka ta nie jest żadnym proroczym objawieniem. Chodzi po prostu o to, by przeżywać z Maryją i tak jak ona przyjścia Pana w naszym doczesnym życiu.

TM 59

„Trzeba wierzyć także, że na końcu czasów […], Bóg wzbudzi ludzi wielkich, pełnych Ducha Świętego i ducha Maryi, dla których ta Najświętsza Władczyni dokona wielkich cudów w świecie, by zniszczyć grzech i nad królestwem zepsutego świata ustanowić królestwo swojego Syna Jezusa Chrystusa.”

Ten fragment kojarzy się z GOLGOTĄ Jerzego Dudy-Gracza, w której częstochowski artysta przedstawiam nam swoją wizję pełnego przemocy i zepsutego świata.

Natomiast, zaufanie Montforta do Maryi przedstawia się w jego wizji świętych powstających, by głosić NABOŻEŃSTWO  DO PREZENAJŚWIĘTSZEJ DZIEWICY.

Praktyki zewnętrzne (60-65)

TM 60

To oczywiste, że wewnętrzna praktyka nabożeństwa do Najświętszej Maryi Panny jest najważniejsza w życiu ochrzczonego. Jednak nie należy pomijać, jak mówi Montfort, praktyk zewnętrznych ani też ich zaniedbywać.

TM 61

„Pierwszą praktyką jest oddanie się Jezusowi Chrystusowi […] przez ręce Maryi, której stajemy się niewolnikami i przyjęcie tego dnia w tej intencji Komunii Świętej oraz spędzenie go na modlitwie.”

Oto streszczenie tego, co poleca nam uczynić Montfort. Święty Ludwik Maria dodaje jeszcze, by dokonać tego jakiegoś szczególnego dnia.

Jednym słowem, zależy mu bardzo na tym, by DZIEŃ NASZEGO OFIAROWANIA SIĘ MARYI, był znaczącym dniem w naszym życiu.

Modlitwa ofiarowania się jest zawarta w 225 paragrafie dzieła Montforta zatytułowanego „Miłość Mądrości Przedwiecznej”.

Zdarza się, że słowo PANI zostaje zamienione na KRÓLOWA, a słowa JAKO NIEWOLNIK na wyrażenie: W CAŁKOWITYM POSŁUSZEŃSTWIE I MIŁOŚCI.

Znaczenie jest to samo, a jednocześnie odnosi się z szacunkiem wobec kultur współczesnych krajów i narodów.

Montfortowi zależy szczególnie na tym, by osoba ofiarująca się Maryi przyjęła tego dnia Komunię Świętą, ponieważ Maryja prowadzi nas do swojego Syna, który jest CHLEBEM ŻYCIA (J 6,35).

Już Sobór Watykański II przypomniał nam, że Liturgia jest szczytem życia chrześcijanina (Lumen Gentium 11), a chrzest i bierzmowanie są sakramentami chrześcijańskiej inicjacji.

Montfort sugeruje, by spędzić cały ten dzień na modlitwie, by dar z siebie, który ofiarujemy Jezusowi Chrystusowi, był przez cały ten czas w stanie łaski uświęcającej.

Montfort prosi nas również o częste odnawianie naszego aktu ofiarowania się, „przynajmniej co roku tego samego dnia”.

TM 62

„Drugą praktyką jest składanie co roku, tego samego dnia, małej daniny Najświętszej Dziewicy na znak naszego poddaństwa i zależności.”

Może to być:

– umartwienie – dobrowolne pozbawienie się zadowolenia lub radości
(z tego czym jesteśmy)  

jałmużnadzielenie się z biednymi, w ten sposób dokonujemy daru z dóbr zewnętrznych lub wewnętrznych (z tego, co mamy)

pielgrzymka – by pokazać, że tutaj na Ziemi nie mamy stałego miejsca i że jesteśmy ciągle w drodze do Nieba

modlitwa – pozwala nam spotkać się z Bogiem, nawet jeśli nie jest to modlitwa odmawiana w trakcie pielgrzymki.

Św. Piotr Damian opowiada, że jego brat Maryn brał publicznie chłostę każdego roku tego samego dnia przed ołtarzem Najświętszej Dziewicy. Montfort nie poleca nam takiej gorliwości. Podkreśla natomiast, że to, co ofiarujemy, powinno być dane „z sercem pokornym i prawdziwie wdzięcznym”. To będzie uznane i spodoba się Bogu. Wyczyny nie są potrzebne.

TM 63

„Trzecią praktyką jest obchodzenie co roku ze szczególnym nabożeństwem święta Zwiastowania.”

Jest to główne święto tego nabożeństwa, ponieważ „możemy czcić i naśladować zależność, jakiej Słowo Przedwieczne poddało się tego dnia z miłości do nas”.

TM 64

„Czwartą praktyką zewnętrzną jest codzienne odmawianie, bez zobowiązania pod grzechem w przypadku zaniedbania, Koronki do Najświętszej Dziewicy […] oraz częste odmawianie Magnificat […], by dziękować Bogu za jego dobrodziejstwa […].

To właśnie od Montforta pochodzi zwyczaj odmawiania MAGNIFICAT po Komunii Świętej, jako dziękczynienia. To jedyna pieśń, którą mamy od Maryi – mówi zaś uczony Gerson (1363-1429) – prorok, filozof, nauczyciel i teolog. Dziś prawie nie znamy już Koronki do Najświętszej Dziewic, ale w to miejsce mamy RÓŻANIEC. Najważniejsze jest, by w każdej chwili żyć jednością z Maryją. Jan Paweł II mówił: „ Różaniec jest moją ulubioną modlitwą”.

TM 65

„Piątą jest noszenie małego poświęconego łańcuszka na szyi, na ręku albo na nodze […].”

Tę praktykę można pominąć, ale nie powinno się nią gardzić. Mamy z nią do czynienia zakładając na szyję łańcuszek z cudownym medalikiem czy też nosząc szkaplerz. Przykładem tej praktyki mogą też być małe tarcze z wizerunkiem Ikony Jasnogórskiej, które mieli założone na szyi oficerowie Polskiej Armii idąc walczyć przeciw Turkom w Wiedniu 1683 roku. Członkowie stowarzyszeń montfortańskich noszą zaś medalik MARYI KRÓLOWEJ SERC. Montfort wymienia kilka argumentów przemawiających za noszeniem medalika:
– by zabezpieczyć się przed grzechem pierworodnym i uczynkowym,

– by oddać cześć więzom, którymi nasz Pan chciał być skrępowany, aby uczynić nas wolnymi,

– ponieważ są to więzy miłości (Oz 11,4), podobnie jak św. Teresa od Dzieciątka Jezus nosiła zawsze przy sobie Wyznanie Wiary, aby w każdej chwili postępować zgodnie z wartościami tejże wiary,

– by pamiętać o naszej zależności niewolnika od Maryi i Jezusa.

„Kajdany moje – mówił św. Paweł – stały się głośne w Chrystusie w całym pretorium […]. Chrystus będzie uwielbiony w moim ciele: czy to przez życie, czy przez śmierć.” (Flp 1, 13-20)

„Prawdziwa pobożność – mówi dokument Soboru Watykańskiego II – pochodzi z wiary prawdziwej, która prowadzi nas do uznawania przodującego stanowiska Bogarodzicielki i pobudza do synowskiej miłości ku Matce naszej oraz do naśladowania Jej Cnót.” (Lumen Gentium 67)

Właśnie skończyliśmy czytać TAJEMNICĘ MARYI. Już na samym początku usłyszeliśmy, że „Ta tajemnica wzrasta jedynie o tyle, o ile dusza robi z niej użytek.”

Zalecane modlitwy:

Modlitwa do Jezusa (TM 66)

Modlitwa do Ducha Świętego (TM 67)

Modlitwa do Maryi dla jej wiernych niewolników (TM 68-69)

Drzewo życia – bardzo piękna alegoria godna siewcy Ewangelii (TM 70-77)

I wreszcie podsumowanie:

 

„Qui tenet, teneat”

„Niech ten, kto trzyma, trzyma dobrze”

(„Niech ten, kto posiada tę drogocenną naukę, zachowuje ją troskliwie i wiernie”)

 

Reklamy